czwartek, 17 maja 2012

Śpiąca królewna.

Tym razem bardzo romantycznie jak na Ciocię przystało.
                                                              -------------------------

Znacie tę historię. Ona piękna, leżała na łożu czekając na swojego księcia. Pogrążona w śnie stuletnim, on zaś śmiałek niezwyciężony. Przebudził królestwo całe, jednym pocałunkiem swoim. Ta historia, zbyt nieprawdopodobna jednak, więc usłyszmy, jak dzieje potoczyły się naprawdę.
Odnalazł wreszcie komnatę, a w niej nagrodę swą. Podszedł zakrwawiony, w końcu chaszcze nieliche pokonał. Odkrył swe oblicze, postąpił jeszcze kilka kroków naprzód. Królewna była dziewczyną młodą, piętnastoletnią, dopiero co rozkwitnąć zdążyła. Gęste pukle blond włosów układały się niesfornie na materiale, kilka kosmyków łaskotało jej blade lico. Usta, choć nieco wyschnięte, wciąż czerwone i pełne. Leżała w swojej nienaruszonej, atłasowej sukni, zupełnie jakby sen zmorzył ją dziś rano. Przeznaczony jej wybranek serca nachylił się nad nią. Nie musnął jednak nawet ust księżniczki. Może bał się jej reakcji, zobaczenia księżnej sprzed czasów klątwy. Dlatego usiadł tylko na skraju posłania i patrzył na nią. Tak, jak na te czasy przystało, był od niej starszy. Za parę tygodni miał ukończyć trzydzieści lat. Był to całkiem dobry wiek jak na przyszłego męża panienki. W końcu położył się obok niej i tkwił tam w bezruchu, i bezgłosie aż do zmierzchu. Podziwiał każdą jej rysę, wydawała się taka idealna. Czas jednak naglił, więc wziął ją w swe ręce. Odjechali, zostawiając zamczysko ponure i ciche. Wraz ze służbą zmarznięta, królem i królową na tronie.
Położył ukochaną na swym miejscu do spoczynku, zabarykadował drzwi. Cały widok widziała tylko nadworna służąca. W jej oczach czaiła się jednak dziwna wątpliwość, podejrzenie. Wziął kruchą dłoń blondyneczki w swoją i powiedział:
- Jesteś tą, na którą czekałem. Idealną.
W odpowiedzi tylko jej główka nieco się zsunęła. I tak im upływały dni, były ciche i spokojne. On zawsze mówił, ona słuchała. Nie przeszkadzało jej jego miejscami osobliwe zachowanie, nie miała nic przeciwko temu, by to on mył jej plecy, lubiła, gdy co dzień rano układał jej włosy, z dbałością i uczuciem. Wiedział, że ona rozumie. W końcu robił wszystko, byle tylko była zadowolona. Czasem wydawało mu się, że posyła mu niewielki, nieśmiały uśmiech wieczorami. Wtedy czuł się tak szczęśliwy i zawsze w tym momencie przychodziła mu myśl o nieoficjalnych zaręczynach. Nie potrafił znieść tego, że musieli się ukrywać. To wszystko było zakazane, nie dopełnił drugiej obowiązującego go zasady wobec rzuconego uroku. Co to jednak znaczyło, mogli kłamać. Nie chciał, by rodzina dziewczyny mu ją jeszcze zabrała. Dziś ostatecznie zdecydował się jednak na ten krok. Rozwarł palcami jej usta, złapał mocniej za policzki. Denerwowała go tą ciągłą niechęcią do jedzenia, dla niego nie musiała nic w sobie zmieniać. Była idealna. W końcu połknęła pokarm i spojrzała na niego swoimi jasnymi oczyma. Takie piękne jak gwiazdy wieczorami na niebie.
- Wyjdziesz za mnie, moja królewno? - spytał.
Pokiwała onieśmielona głową, a on pocałował ją. Nie wierzył, że to zrobił, teraz już wszystko będzie takie jasne. Wstał wraz z nią, ona zawiesiła na jego ramionach ręce. Tańczyli wolno, tak, by mogła nadążyć. Czasem jej noga wykrzywiła się na drewnie. Była małą, uroczą niezdarą. On także, tak bardzo romantyczny. Cóż to jednak? Nie ma czasu na takie drobiazgi, spojrzał na nią czule.
 - Dziś oddasz mi siebie.
Przeniósł ją przez próg jak pannę młodą i ułożył delikatnie na świeżej pościeli. Wokół były rozrzucone kwiatki kwiecia, bardziej uroczo już nie mogło być.
Nagła zmiana atmosfery.
Książę okazał się potworem, ugodził ją kuchennym nożem. Ona krzyczała, larwy z jej ust wypełzły. Ona tego nie chciała. Mocniejsze pociągnięcie i brzuch już otwarty. Śliskie fragmenty skóry upadły na łóżko. Już widać było jej zgniłe organy, ale ona jeszcze się opierała. Odpychała go swoimi zaplamionymi, fioletowymi od żył dłońmi. Krzyczała „nie, nie”, on uważał jednak to za głupstwo, drobnostkę, przecież teraz będą razem, ku szczęściu ich dwojgu. Łez zabrakło w jej wyschniętych oczach, patrzyła więc na niego już tylko zimno. „Nie mój kochany, nie” zdawała mu się szeptać do ucha. Ale on ciął jej lodowatą skórę dalej, by na końcu zanurzyć się w krwi. Odór mięsa nic nie znaczył, akceptował ją w całości. Zajadał się wciąż zachłannie jej wnętrznościami. Więc byli już całością, jej pochlipywanie ustało w jego głowie. Byli już jednością, byli bliżej nić ktokolwiek mógł wymarzyć. Czy mogła istnieć piękniejsza miłość?
-A teraz czas, na noc poślubną – oświadczył , odgarniając włosy z czoła księżnej.
W końcu był taki wrażliwy i delikatny.

23 komentarze:

  1. Przypomina mi to odrobinę piosenkę "love forever" albo coś podobnego, nie mniej jednak nie mówię, iż to co napisaś jest takie samo - chyba zawsze znajdzie się coś podobnego. Jeśli jej nie słyszałaś, to posłuchaj :)
    To co napisałaś jest, jak dla mnie idealnym zakończeniem bajki o śpiącej królewnie. Dużo flaków i wręcz obrzydliwy koniec - czyli wszystko to, co kocham w bajkach. Przeszczęśliwe zakończenie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Oryginalnym nie można być nigdy, no cóż, przeżyjemy :).
    Przeszczęśliwe, bardzo się starałam, by tak to wyszło ;P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłam i doceniam :)
    Ale takiego królewicza nie chciałabym mieć, nawet jakby na białym koniu przede mną zajechał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt by nie chciał mieć, oby żadna z nas po śmierci nie trafiła na takiego... Romantyka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zadbam o to, aby mnie spalili, wypadki chodzą po ludzicha i po trupach... Ja wolę takowego nie doświadczyć :P
    Taki romantyk to skalanie boskie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem już taka śpiąca, że zrobiłam dwa błędy... Super.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham te twoje opowiadania na dobranoc. :3!
    Bosko, bosko. ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Uhh jestem przerażona.. Przeszłaś samą siebie. Krwawo i obrzydliwie jak nigdy. A z książulka strasznyy romantyk ^^ Tak swoją drogą nie wiem czemu, ale jakim cudem ona mu odpowiadała skoro jej nie pocałował? Przecież powinna wciąż spać. Chyba, że ja coś pominęłam.
    A właśnie czyżbyś jednak przeczytała "Przebudzenie Śpiącej Królewny" że akurat tę baśn wybrałaś? Mam nadzięję, że następna będzie Mała Syrenka, nie mogę się doczekać twojej wersji tej bajki :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Ona "mówiła" tylko w jego głowie. To były urojenia. Od początku do końca bajki była nieżywa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mała Syrenka to mogłoby być ciekawe doświadczenie, ale ja bardzo bym chciała przeczytać Złotowłosą *___* I o trzech świnkach.
    Kurdę. Chciałabym mieć na półce wydanie Bajek na Dobranoc dla Dorosłych Cioci Calessy .____.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm... twoja wersja śpiącej jest tak zajebista, że aż słów mi brakło^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Romie, przypomniałaś mi o bajkach mojego dzieciństwa <3. Myślę, że to za nie się zabiorę. Dziękuję.
    ErinBlack, haha, dziękuję ^ ^.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja myślałam, że on ją zgwałci~~
    Ale Ciociu zaskoczyłaś mnie. Czekam na Małą Syrenkę ^^
    ~Kisara

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kisarciu <3.
    Mała Syrenka może być nieco trudna, najprędzej chyba bajki od Romie. Ale i ona na pewno będzie :>. Niczemu nie popuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ahh no to teraz rozumiem xd nie wpadlam na to. Głupia jestem -.-' ^^ Skoro mówisz że syrenka może być małym problemem to może roszpunke?

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jesteś, nie jesteś. To ja piszę niezrozumiale <3. Hmm, póki co planuję Złotowłosą. Ale wszystkie baje się tu pojawią.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm, faktycznie może to budzić pewne skojarzenia z "Love forever", ale to doczytałam do końca - tamtej piosenki nie byłam zaś w stanie dosłuchać. Trafiłam tu zupełnym przypadkiem, ale twój styl mnie kompletnie zauroczył! Tajemniczy i w taki dziwny sposób... lekki. Bo choć piszesz o rzeczach raczej mało przyjemnych, nie używasz pospolitych słów ani najprostszych zdań, tekst czyta się zupełnie bezproblemowo. Wychwyciłam chyba jeden błędzik, tak swoją drogą: "ku szczęściu ich dwojgu" - nie przypadkiem dwojga? ;) Tak czy inaczej, w wolnej chwili zabiorę się za czytanie reszty!

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja Calessa, moja Edziorra, moja ukochana. Jestem tu z Tobą niemalże rok! Znamy się prawie rok i mogę z ręką na sercu powiedzieć, ze Twój styl pisania podskoczył o kilka stopni w górę. Uwielbiam, gdy piszesz, gdy budujesz zdania tak piękne, a opisując tak niepiękne rzeczy. Czułam, że jej nie zgwałci, nawet podejrzewałam, że coś będzie z krwią i flakami - nie pomyliłam się, znam Cię. Naprawdę, Twój lekki styl, nieco czasem ironiczny, pisany z przymrużeniem oka... miód na me oczy. Dojrzałaś, strasznie dojrzałaś podczas tego okresu, co jesteśmy razem. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, boś młodziutka! A tyle przed Tobą! Aż mi się łezka zakręci zaraz przy oczku, bo moja młodsza siostrzyczka dorasta. Mimo że muszę kopiować tekst, bo kolory mnie dobijają (starość, to i literki się plączą), to wiedz, że za chwilek kilka doczytam całość opowiadania. I wiedz, że nie omieszkam skomentować ich wszystkich :).

    Całuję Cię i kocham mocno.

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest pierwszy Twój tekst, który przeczytałam i tak szczerze mówiąc, to zupełnie nie spodziewałam się takiego zakończenia. Podczas czytania przeleciało mi przez umysł parę prawdopodobnych zakończeń, ale żadne nie było tak świetne jak Twoje. >D
    Z wyjątkową ciekawością (i bananem na twarzy) biorę się za czytanie reszty.

    A tak betewu. to uważam, że właśnie tak powinna zakończyć się oryginalna wersja tej bajki D:

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że obrazek w sam raz pasujący do twoich bajek ;d
    http://kwejk.pl/obrazek/1238290/disney-princesses.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Haha, no, romantyzm w pełnym wymiarze! Dorównujesz braciom Grimm, ich bajki pierwotnie właśnie ponoć takie były. Bardzo fajny, mroczny klimat. Chyba przeczytam resztę Twoich opowiadań :D
    No i dziękuję za komentarz u mnie :)
    [lombard-st]

    OdpowiedzUsuń